Moja podróż do miejsca, w którym jestem dzisiaj zaczęła się, jak to zwykle bywa, od ogromnego cierpienia zarówno psychicznego, jak i fizycznego. Od najmłodszych lat chorowałam na ciężką astmę (do dziś pamiętam, jakie to uczucie dusić się) do tego byłam dzieckiem wysokowrażliwym (termin nie znany na początku lat 80-tych) któremu dość szybko otoczenie nadało łatkę dziecka „z którym coś jest nie tak”. Byłam wycofana, lękliwa, nałogowo obgryzałam paznokcie i skórki…do samej krwi.
Wtedy ani ja, ani nikt z mojego otoczenia nie rozumiał tego co w sobie dźwigałam.
Na szczęście moja mama nie ustawała w poszukiwaniach sposobu, aby temu swojemu pierworodnemu, dziwnemu, chorowitemu dziecku pomóc. I tak trafiła na techniki oddechowe, jogę, techniki relaksacyjne…medytację, wizualizację…otwierając przede mną zupełnie nowy świat….świat, w którym po raz pierwszy poczułam się „u siebie”. Wespół w zespół z leczeniem konwencjonalnym (na astmę) udało się pokonać chorobę i nabrać więcej pewności siebie. Zostałam laureatką olimpiady historycznej, dostałam się do wybranego liceum do klasy o profilu artystycznym, a potem na Historię Sztuki na Uniwersytecie Warszawskim…zakochałam się i wyszłam za mąż…a wtedy dopłynęła kolejna fala programów – zachorowałam na zapalenie tarczycy Haschimoto, nie mogłam zajść w ciążę, nie odnajdywałam się w pracy (pracowałam jako handlowiec) a do tego moje małżeństwo dalekie było od sielanki…
I znowu dostałam pomoc od losu.
Pojechaliśmy z moją mamą i mężem na warsztaty kuchni makrobiotycznej, na których poznałam Małgosię Wołukanis – twórczynię Metody Odpinania. To była miłość od pierwszego wejrzenia 🙂 Zakochałam się w tej metodzie i ta miłość trwa we mnie do dziś.
Rozsypane puzzle w mojej głowie powskakiwały na swoje miejsce. Zrozumiałam przyczyny moich lęków, moich wyborów…odkryłam jakie historie składają się na to kim jestem i w końcu poczułam się dobrze z tym, jaka jestem…
Wszystko czego się nauczyłam stosuję regularnie w moim codziennym życiu i pomogło mi to wyjść z niejednego życiowego dołka. Kiedy w zeszłym roku zachorowałam na nowotwór miałam sprawdzone narzędzia by pomóc sobie w szybszym powrocie do zdrowia i mogłam lżej przejść przez konwencjonalne leczenie by zakończyć je sukcesem 🙂
Od wielu lat, oprócz systematycznej pracy nad sobą, towarzyszę innym w ich codziennych zmaganiach.
Wiem, jak to jest startować z miejsca kompletnego braku wiary we własne siły i poczucia, że los sprzysiągł się przeciwko tobie.
Wiem też, jak to jest odnajdywać w sobie zasoby, o których się człowiekowi nawet nie śniło…
Ja je w sobie odnalazłam i głęboko wierzę, że Ty również możesz.
Chętnie Ci w tym pomogę…jeśli tylko chcesz…
